Nad ranem

Fun fact: Elżbieta, jak przystało na rasowego korposzczurka, noc przed urlopem spędziła w pracy. Z plecakiem i w butach trekkingowych doglądała wdrożenia projektu. Spała dziś godzinę, ale trzyma się dzielnie.

Aktualnie jest 8:30, czyli gdzieś około godziny, o której normalnie zwlekam się z łóżka. Google Maps wskazuje Radom, więc będą pozdrowienia dla Moniki <cześć Monika, wstawaj i jedź do biura. PKB sam nie wzrośnie>. Kolejne przystanki na trasie to Kielce i Kraków.

Pogoda jest piękna, pasażerowie umiarkowanie irytujący, a bus mknie zgodnie z planem. Jedyny minus sytuacji to dojmująca senność i nieustępujące uczucie zamulenia, których nie mogę się pozbyć. Nic dziwnego, budzik zawył rzewnie o 5 nad ranem. Było już jasno, bo słońce wzeszło dziś o 4:23, ale to zdecydowanie nie jest moja pora. W Warszawie, co ciekawe, dominują w tym czasie rowerzyści. Poza nimi właściwie nie było ludzi na ulicach. Oglądałem ich jadąc tramwajem w okolice Metra Wilanowska, skąd punktualnie o 7 ruszyliśmy na południe. Jeśli wszystko dobrze pójdzie o 15:00 będziemy jedli obiad w mleczaku na Krupówkach. Później jeszcze szybka akcja zaopatrzeniowa w miejscowej Biedronce (w schronisku chcemy jeść tylko obiady) i wchodzimy do Tatrzańskiego Parku Narodowego. Przed 19. chcemy być w schronisku.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s