Główny Szlak Beskidzki, dzień 0

Na początek lipca wypadła nam realizacja planowanej od kilku miesięcy koncepcji zmierzenia się z Głównym Szlakiem Beskidzkim. Wybraliśmy drogę na zachód, zaczynającą się w Bieszczadach i biegnącą w stronę Beskidu Śląskiego. Szlak oznaczony jest kolorem czerwonym i liczy sobie w całości około 500 km. Zaplanowaliśmy przejście z namiotem i dwoma plecakami po 10 kg, odstępując tym razem od niesienia ze sobą żywności (poza żelaznym zapasem na wypadek noclegu w lesie) na rzecz kupowania jej po drodze. Do wykorzystania mamy 13 dni, więc nie zakładamy przejścia całości trasy, ale nie stanowi to naszego celu.


Z Warszawy wyruszyliśmy w poniedziałek 3 lipca o 5 rano, co było o tyle bolesne, że w nocy z soboty na niedzielę byliśmy na weselu naszych serdecznych znajmoych we Wrocławiu. Nieprzespaną noc poprawiliśmy nocą zarwaną. Wakacje, nie ma co. Podróż minęła bez przygód. O 13 nasz PKS osiągnął z niewielkim opóźnieniem Ustrzyki Górne. Szybko przesiedliśmy się do miejscowego busa i przed 15 dotarliśmy do miejscowości Wołosate (najdalej na południe położona miejscowość w kraju), w której zaczyna się nasza przygoda. Rozstawiliśmy namiot, znaleźliśmy karczmę, mały sklepik i stadninę, która fachowo nazywa się Hodowlą Zachowawczą Konia Huculskiego. Wyprawa na pastwisko, w celu przyjrzenia się tym zwierzętom z bliska nieomal skończyła się stratowaniem nas przez zbiegający ze zbocza tabun. Przytomnie uciekliśmy koniom z drogi i schowaliśmy się za jakimś słupem. Pluję sobie w brodę, że w biegu nie zdążyłem wyszarpnąć z kieszeni telefonu. Byłby z tej sytuacji świetny film.

Konie zmieniły pastwisko, a my poszwendaliśmy się jeszcze chwilę po okolicy, której nie było za wiele ponieważ na całe Wołosate zdaje się składać może z 10 domów stojących w pięknej, cichej dolinie, wzdłóż ulicy urywającej się krótko za ostatnim z nich. Prawdziwy, uroczy koniec świata. Zasięgu GSM oczywiście całkowicie brak. Zmęczenie podróżą i niewyspanie dają o sobie znać, więc pewnie przyjdzie nam zasnąć przed zachodem słońca. Dobrze, z samego rana ruszamy na szlak.

Reklamy