Szlakiem łosia

W ostatnią niedzielę marca, kiedy zima zdawała się już w końcu odpuszczać, wybraliśmy się do puszczy Kampinoskiej na dłuższy spacer. Powodów było kilka. Po pierwsze, brakowało nam ruchu i powietrza. Po drugie, chcieliśmy po zimie zrobić mały trening przed wyprawami, które zaplanowaliśmy na kwiecień i majówkę. Wreszcie, po trzecie, chcieliśmy zobaczyć co oferuje kamping „Osada Puszczańska” w Tułowicach. Zamiast zwyczajowego szlajania się po mokradłach w pobliżu Izabelinu, pojechaliśmy więc malowniczą trasą wzdłuż Wisły w północno-zachodni rejon puszczy, w okolice Wilczych Tułowskich. Inspiracją do wyboru trasy był odbywający się tego dnia Półmaraton warszawski. Mamy z tego biegu miłe wspomnienia z ubiegłych lat więc uznaliśmy, że pętla o podobnym dystansie będzie odpowiednia.

Rzut oka na mapę rejonu pozwala uzmysłowić sobie, jak duży obszar zajmuje Kampinoski Park Narodowy. Wyznaczona przez nas biegiem czerwonego i zielonego szlaku pętla o długości 22 km objęła ledwie niewielki jej fragment. Na szczęście okazało się, że głębokość, w jaką zanurzyliśmy się w las wystarczyła do spotkania króla puszczy. Tropy jakiegoś parzystokopytnego zwierza zauważyliśmy od razu po wejściu między drzewa, ale nie spodziewaliśmy się wczesnym popołudniem tak blisko skraju lasu wypatrzyć czegokolwiek na żywo. Mniej więcej w połowie drogi, po około 10 km marszu, El zatrzymała się jednak i wskazując w lewo szepnęła „łoś’. Ja po chwili wykryłem drugiego. Oczywiście bystre zwierzaki zauważyły nas dużo wcześniej, więc okazja do przyglądania im się w naturalnym środowisku, z odległości około 100 m trwała tylko chwilę. Przemknęły w podskokach między drzewami i zniknęły nam z oczu. El udało się nagrać fragment ich niespiesznej ucieczki.

Na filmie łoś przemyka między drzewami, biegnie w lewo, na wysokości horyzontu i trzyma się w środku kadru.

Poza łosiami, znaleźliśmy też zamkniętą jeszcze na zimę na kłódkę ziemiankę z nietoperzami i świetny leśny parking z wiatami i miejscem na ognisko – idealne miejsce na kolejną mikrowyprawę. Całą drogę towarzyszyły nam też żółte motyle. Widać było, że przyroda budzi się już do życia. Będziemy wracać w ten rejon. W przeciwieństwie do części puszczy położonej najbliżej Warszawy, w tej okolicy prawie nie ma ludzi. Wędrować można w ciszy i spokoju.

IMG_1269

Marsz zajął nam niecałe 4 i pół godziny, co daje rozsądną średnią prędkość około 5 km/h. Kolejnego dnia lekki ból przypomniał mi tylko, że mam pewne grupy mięśni, których nie używam na codzień.

IMG_E1233

Tak wyglądał ten las dokładnie miesiąc wcześniej – 25 lutego.

IMG_1331

Dla porównania zdjęcie z 25 marca.

Reklamy